Archiwum 07 grudnia 2010


rachunek
Autor: magicsunny
Tagi: rachunek  
07 grudnia 2010, 19:37

Prawie koniec roku... Moze to jeszcze nie czas na rachunek sumienia, ale kontynujac coroczna tradycje ( to juz 8 lat tutaj... ), moze przynajmniej zaczne.

Ten rok byl ciezki... Bardzo ciezki. Wiele sie wydarzylo. I zlego i dobrego. Kto czyta i nie rozgrzesza, ten wie, ze czasem robie glupie rzeczy. Czasami postepuje zbyt pochopnie. Taka jest prawda. Nie potrafilam nigdy tego w sobie zmienic.

Przez ten rok przewinelo sie w moim pokreconym zyciu kilku facetow. Jak to okreslil ostatnio moj dobry znajomy ( tylko znajomy ;-) ), "facetow popapranych, z zaburzeniami emocjonalnymi " heheheheh ;-). Ale taka jest prawda. Mam jakas dziwna zdolnosc do przyciagania takowych. Nie wiem. Moze sama podswiadomie ich wyszukuje?

W tym roku postawilam na dawanie. Staralam sie pomagac jak umialam. Mam nadzieje, ze mi wyszlo chociaz troche. Bilans - 4 szczesliwsze o choc troche rodziny w Polsce. Ostatnio tracacy wzrok chlopiec. Akcji jeszcze nie zakonczylam. Czekam na transport zebranych rzeczy. Niestety Anglie nawiedzil mroz i snieg, wiec wiekszosc firm sparalizowalo ;-).  Poczekamy, dostanie wszystko pod choinke mam nadzieje ;-).

Ale ja nie o tym w sumie chcialam...

Ida Swieta. To taki specjalny czas. Nie wiem, moze dlatego tak wyszlo jak wyszlo...

Wiem, ze potrzebny byl ten czas, ten rok, ten rozwod. Zrozumialam wiele. M.in to z czym powinnam byla wtedy walczyc, a czego wogole nie ruszac. O czym rozmawiac i jak to robic, a jakich tematow wogole nie poruszac... Jak powinnam sie zachowywac. Jak podtrzymac ten ogien. Bo on byl. Ci, ktorzy sa tu od dawna, wiedza jak byl goracy...

Wiele mojej winy w tym wszystkim, wiele... Nie wybielam G. Ale taka jest prawda. Prawda, z ktorej istnienia zdalam sobie sprawe w czwartek, gdy G. przyjechal.

Tesknilam. Strasznie tesknilam. Brakowalo mi go. Naszego "razem" i "osobno" tez... Tego co dobre i nawet troszke tego, co bylo nie tak... Ja go ciagle kocham. Z tego tez zdalam sobie sprawe.

Nie potrafie, nie chce, nie moge znalezc nikogo, kto by mi go zastapil chocby w jakiejs czesci... I taka jest prawda. Przyznaje sie bez bicia.

Ja wiem, ze zaraz mi tu napiszecie w komentarzach, ze popelniam wielki blad, zebym ochlanela, ogarnela sie, przemyslala ( Martyniu, moze patrzylas na zle zdjecie ;-) ), ale ja juz dawno ochlonelam ;-).

Nie chce roztrzasac tego co bylo. To juz dawno zalatwione. Juz przemyslane. I moze nie tyle zapomniane, co ulozone w odpowiedniej kolejnosci i schowane gleboko w szufladach...

Moglabym tak dalej jeszcze.

I... naprawde ciezki byl ten rok.

A teraz... teraz to ja chce sprobowac od nowa.

Ulozyc wszystko od poczatku, na swiezo, na nowo... Sprobowac.

Bez parcia na przyslowiowe szklo. Bez slubu - bo przeciez wlasnie dostalam rozwod. Bez mieszkania razem na razie - bo tak bedzie chwilowo lepiej...

CHCE SPROBOWAC RAZ JESZCZE.

I nie tylko ja tego chce...

I sprobuje ;-).

Po Swietach napisze jak to sie stalo. I dlaczego sie stalo...

A Swieta bede miala w PELNYM rodzinnym gronie - przylatuje moja babcia z PL ( jedyna bliska osoba, ktora mi tam zostala ) i bedzie G.... :-)

I nawet nie wiecie jak sie ciesze...

I cos jeszcze - jak bardzo nie docenia czlowiek tego, co ma na codzien... Po dlugim czasie dopiero to dociera... ;-)

Kochani moi, ja nie wiem czy ja tu jeszcze cos naskrobie przed Swietami, bo mase zmian mnie czeka, mase pracy i zajec... M.in musze dokonczyc akcje z niedowidzacym Czarkiem.

Wiec za wczasu - zycze Wam wszystkiego co najpiekniejsze w te Swieta, samych radosci, usmiechu przy Wigilijnym stole, ciepla, szczerych zyczen przy dzieleniu sie Oplatkiem, oraz wiele milosci... Ktorej nie widzimy na codzien, bo zatracamy sie w rutynie i codziennosci :-).

Wszystkiego najlepszego :-).

MagicSunny - ta, ktora odzyskala znowu swoje promyczki ;-).